"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 11 stycznia 2018

KRONIKA PISARZA – Ewa Pirce o sobie w kilku zdaniach.


Strona internetowa:
Fanpage:
Grupa:
Recenzja:



Fot. archiwum autorki
Fakty:

Imię i nazwisko: Ewa Pirce
Wiek: haha
Znak zodiaku: Baran
Rozmiar buta: 37
Posiadane zwierzęta: kot
Nałogi: książki

Sylwetka:

Nielubiana cecha charakteru: Nerwowość
Powód do uśmiechu: dzieci
Znienawidzone słowo: będzie dobrze
Hobby: czytanie
Ulubiony rodzaj muzyki: totalny miszmasz, nie mam jednego gatunku. Potrafię znaleźć coś pięknego w każdym rodzaju muzyki.
Ulubiony zapach: Armani Si


Gwóźdź rozmowy:

1. Dobrze wypracowane rzemiosło, czy bujna wyobraźnia?

Bujna wyobraźnia.

2. Jak przebiega proces pisania książki?

Na pewno ciekawie, dla mnie to niezwykle przyjemne. Niestety nie mam dużej ilości czasu, jaki mogę poświęcić na oddawanie się swojej pasji. Zostają mi tylko późne godziny wieczorne. Nim zasnę ze zmęczenia.

3. Co jest najważniejsze podczas pisania?

Dobra muzyka w słuchawkach, to najważniejsze. No i oczywiście śpiące dzieci.

4. Co jest najtrudniejsze podczas pisania?

Skaczące po mnie dziecko, uderzające mi w klawiaturę. Brak muzyki, która mnie nakręca.

5. Czy istnieje wena twórcza?

Tak samo, jak czupakabra.

6. Ulubione miejsce pracy?

Nie posiadam. Piszę tam, gdzie mogę. Na kanapie, w parku na ławce, w piaskownicy na placu zabaw, w autobusie... gdzie się da.

7. O czym nigdy nie napiszesz?

Nie mogę napisać, z całą pewnością, że o czymś nie napiszę. Nie wiem co mnie natchnie, czym się zainspiruję. Mój umysł jest nieprzewidywalny :)

8. Dlaczego postanowiłaś pisać?

Potrzebowałam czegoś, co mnie wyciszy, pozwoli oderwać się od rzeczywistości i uspokoi. Poczułam potrzebę wylania z siebie uczuć, które we mnie narastały i zaczęłam tworzyć historie, w które wplatałam swoje myśli, smutki, lęki, bojaźnie czy radości.



Galeria:
Fot. archiwum autorki
Fot. archiwum autorki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz