"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

sobota, 11 listopada 2017

Seria „Kalina w malinach” Joanna Szarańska – kulisy powstania.

Często zdarza się, że jestem pytana, jak to się stało, że piszę, ale o kulisy powstawania powieści nikt mnie chyba nie pytał. To świetne pytanie, aż sama jestem ciekawa, co mi wyjdzie, gdy zacznę na nie odpowiadać. :)


Zacznę może od tego, że zawsze coś tam sobie tworzyłam, dłubałam przy literkach. W większości do szuflady, czasem na jakiś konkurs, zdarzało się, że opowiadanie na bloga lub do serwisu internetowego. I Kalina – moja bohaterka – też była owocem takiego dłubania, pisania opowiadania dla przyjaciółek. Nie podejrzewałam, że potrafię napisać coś, co będzie ludzi bawić. Nie podejrzewałam zupełnie, że książka, którą tworzę, zamieni się w komedię kryminalną. Nie śmiałam marzyć, że zostanie wydana i spotka się z tak ciepłym przyjęciem czytelników.

Jak powstają moje historie? Niestety bardzo chaotycznie. Chciałabym napisać, że jestem profesjonalną pisarką, która przygotowuje plan powieści, a potem pisze jak od linijki. Co to to nie! Plan mogę zrobić, ale: po pierwsze zaraz go zgubię, po drugie moi bohaterowie w ogóle mnie nie słuchają i robią sobie, co chcą. Dlatego pisane przeze mnie historie są tak szalone. Ale przyznaję, że czasem wiem, jak się skończą. :) No i poszłam krok do przodu, przed rozpoczęciem nowej książki kupuję zeszyt, a potem robię w nim notatki…

Nigdy nie piszę na siłę – dlatego nie dla mnie są wszelkie deadlajny. Jeśli nie idzie – odchodzę od komputera i odpuszczam. Wiem, że przyjdzie chwila, kiedy po prostu rzucę się na klawiaturę, a historia sama będzie się układać po moimi palcami. Najlepiej pisze mi się rano, gdy w domu jest cisza absolutna. Rano czyli o piątej, szóstej, potem już mnie wszystko rozprasza.

Zawsze, gdy piszę, przed moimi oczyma przesuwają się obrazy. Zupełnie jak na filmie. Wyobraźnia pracuje na potrójnych obrotach. Dzięki temu wiem, jak wygląda dworek w Kamionkach, Młynek, Romeo, potrafię wyobrazić sobie, jak moja bohaterka tupie ze złości nogą albo wykrzywia się do siebie w lustrze, nakładając krem na zmarszczki. Czuję zapach łąk i lasów, słyszę szmer przepływającego strumienia. Czuję, jakbym weszła w głąb powieści i żyła życiem swoich bohaterów. Pewnie dlatego jestem z nimi tak związana. Kończąc trzecią część „Kaliny”, rozpłakałam się jak dziecko, a potem szlochałam i śmiałam się na przemian, żałując że to koniec i ciesząc się sukcesem ukończenia kolejnej książki.

Najbardziej stresujące jest dla mnie… pisanie zabawnych dialogów i scenek humorystycznych. Wciąż nie potrafię uwierzyć, że czytelników to bawi. A żeby było śmieszniej, te scenki wychodzą mi najbardziej naturalnie. Same pojawiają się w głowie. Zmywam naczynia i nagle bach, idę po córkę do przedszkola i śmieję się do siebie na ulicy, bo właśnie wpadło mi do głowy coś zabawnego. Kiedyś odseparują mnie od społeczeństwa…

Na koniec kilka ciekawostek o moich powieściach:

Główna bohaterka cyklu „Kalina w malinach” miała pierwotnie nosić imię Kamila. Cały czas jednak wpisywałam Kalina i tak już zostało.

W drugiej części cyklu pojawia się pies Młynek. W pierwszych napisanych rozdziałach był on narratorem książki naprzemiennie z Kaliną. Ostatecznie ten pomysł został zarzucony, ale gdzieś na komputerze mam folder z Młynkowymi mądrościami. Może kiedyś opublikuję na blogu ;)

We wszystkich moich powieściach pojawiają się zwierzęta – w większości porzucone lub skrzywdzone przez człowieka. I tak już zostanie. Mam nadzieję, że tym sposobem choć w minimalnym stopniu zwrócę uwagę na to zjawisko. Kalina ma Młynka, u jednej z bohaterek „Czterech Płatków śniegu” pojawia się suczka, Nuda. A Zojka – najnowsza wariatka w rodzinie – zaopiekuje się bezdomnym kotem.

Dziękuję za zaproszenie do udziału w cyklu i ściskam gorąco czytelników bloga :)


Fot: Aleksandra Dudziak





Tekst:
Joanna Szarańska
Fanpage:
Grupa:











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz