"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

piątek, 13 października 2017

[RECENZJA]: „Obsesja” Katarzyna B. Miszczuk

Każdy z nas ma jakiś odchył”.

Pół roku wcześniej: w Warszawie grasuje seryjny morderca. Nazywany jest Okulistą, bo zabiera ze sobą prawe oko ofiary. W ciągu trzech tygodni giną trzy kobiety w różnym wieku i o różnym statusie społecznym, jedyne co je łączy to czarny kolor włosów. Policja nie wie, kim jest morderca, ale w pewnym momencie ślad po nim ginie.

Teraz: po 6 miesiącach Okulista wraca, a jego pierwszą ofiarą jest pacjentka szpitala, w którym pracuje Joanna Skoczek. Młoda lekarka, która jest na drugim roku specjalizacji z psychiatrii. Jest atrakcyjną brunetką, toteż zaczynają się przy niej kręcić trzej mężczyźni, a już wkrótce zaczyna dostawać niepokojące listy, czyżby Okulista wybrał ją na kolejną ofiarę?

Wcześniej nie miałam okazji poznać prozy pani Miszczuk, choć słyszałam wiele pozytywnych słów na jej temat. Obsesja zaciekawiła mnie nie tylko krótkim opisem fabuły, moją ciekawość wzbudziło też samo miejsce, w którym toczy się akcja. Mam na myśli oddział psychiatryczny, w którym pracuje główna bohaterka, intrygowało mnie, jak od zaplecza został przedstawiony zawód lekarza.

Kilka scen odgrywa się w szatni znajdująca się w podziemiach szpitala. Niestety miejsce nie napawa optymizmem, a wręcz przeciwnie, na samo wspomnienie o tym, co działo się na korytarzach podziemia, przechodzą mnie ciarki. Autorka bardzo przemyślanie poprowadziła fabułę. Było wiele zbiegów okoliczności, które prowadziły do jednej osoby, potem zaczęła mylić trop, nawiązując do kolejnych postaci, tak, że nie sposób jest się domyślić, kto jest sprawcą całego zamieszania, póki nie doczytamy książki do końca.

Postaci zostały opisane dobrze, ich charakterystyka jest zróżnicowana, a profil psychologiczny odpowiednio rozbudowany. Jedynym moim zastrzeżeniem jest brak opisów ich życia prywatnego. W tym przypadku autorka opisuje w przeważającej części pracoholików, jest naprawdę bardzo mało scen, w których bohaterowie wychodzą poza mury swojego miejsca pracy. Jeśli miałabym wskazać postać, którą polubiłam najbardziej, to jest to Marek Zadrożny, lekarz medycyny sądowej, który w jednej chwili potrafił doskonale rozluźnić atmosferę i wywołać niesamowity humor.

Miszczuk operuje dość lekkim i swobodnym językiem, mimo że wtrąciła wiele fachowego słownictwa, to wszystko dla zwykłego śmiertelnika jest bardzo dobrze zrozumiałe i nie stanowi większego problemu. Historia zawarta w książęce wydaje się bardzo realna. Widać, że autorka doskonale się przygotowała z tematu i z dużą dokładnością opisała pracę lekarza oddziału psychiatrycznego. Z pewnością pomógł również fakt, że autorka podobnie, jak Joanna Skoczek również jest lekarzem, lecz specjalizuje się w innej dziedzinie.

Obsesja to wciągający thriller medyczny połączony z komedią romantyczną. W mojej opinii mieszanina tych dwóch gatunków wyszła książce na plus, ponieważ raz jest słodko, innym razem przerażająco, przy czym wątek romantyczny został jedynie lekko zarysowany. Od pierwszej strony w wielkim przejęciem śledziłam losy Joanny i pozostałych bohaterów i mimo że czasami akcja zwalniała to tylko po to, aby za chwilkę znów przyspieszyć. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka i uważam, że czas z nią spędzony nie należy do zmarnowanego.



Tytuł: Obsesja
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Premiera: 27 września 2017
Liczba stron: 416
Gatunek: Thriller medyczny


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa W.A.B.



Fragment:
„ – No...podpisze pan? – zapytał.
Ale gdzie? – zapytał grzecznie Marek.
No tu jest miejsce dla patologa. – Młody mężczyzna stuknął długopisem w wolne pole.
Ale ja nie jestem patologiem.
Sebastian zerknął na kolegę i przewrócił oczami. Najwyraźniej młody technik jeszcze nigdy nie miał okazji pracować z Zadrożnym i nie wiedział, jak należało się do niego zwracać.
Jak to nie? – zdziwił się chłopak. – Przecież przyjechał pan z sądówki, badał ciało, a teraz pojedzie pan robić sekcję.
Tak.
Czyli jest pan patologiem.
Nie.
To kim pan jest?
Marek uśmiechnął się zadowolony z siebie.
Jestem lekarzem medycyny sądowej – wyjaśnił – Pojęcie „patolog” odnosi się do specjalisty w zakresie patomorfologii. A ja nie jestem patomorfologiem. Jestem lekarzem medycyny sądowej. Jasne? (…)
Tak, zrozumiałem. To nie jest rubryka dla patologa, tylko dla lekarza sądowego.
Nie.
Nie? – jęknął.
Lekarz sądowy to biegły powołany przez sąd. Biegły może mieć jakąkolwiek specjalność. Może być nawet proktologiem. Wiesz, kto to proktolog? To lekarz od odbytu. Czy ja wyglądam na lekarza od odbytu? (…)
Pamiętaj. Jestem lekarzem medycyny sądowej, ewentualnie medykiem sądowym. (…) – Żadna inna nazwa nie jest dopuszczalna”.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz