"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

czwartek, 14 września 2017

„Spacer aleją Róż” Edyta Świętek – kulisy powstania powieści.

Skąd pomysł na to, aby napisać powieść o miejscu, które obrosło w dziesiątki mitów i bardzo często jest pejoratywnie postrzegane przez postronne osoby?


Urodziłam się i wychowałam w Nowej Hucie – najmłodszej dzielnicy Krakowa. W miejscu, które choć powstało zaledwie kilkadziesiąt lat temu, ma już bardzo bogatą historię. Fascynacja Nową Hutą musiała w końcu zaowocować pomysłem na powieść.

Przyznaję, że ten temat bardzo długo we mnie dojrzewał i z biegiem czasu rozrastał się, ewoluując w moich planach. Początkowo obmyśliłam sobie napisanie pojedynczej powieści zamkniętej w całość. Kiedy jednak zaczęłam gromadzić materiały związane z powstaniem dzielnicy, żyjącymi tam ludźmi oraz prawdziwymi wydarzeniami, doszłam do wniosku, że bardzo trudno będzie zmieścić się w jednym tomie. Choć znałam wiele interesujących faktów oraz miejsc, w miarę zgłębiania różnych opracowań odkrywałam fakty, o których nie miałam pojęcia albo moja wiedza w tym zakresie była bardzo powierzchowna. Mogę śmiało powiedzieć, że pisząc kolejne tomy sagi, uczę się na nowo historii nie tylko Nowej Huty, ale również Polski powojennej oraz z czasu PRL.

Źródło: archiwum autorki

Kiedy już dojrzałam do tego, aby zabrać się za pisanie powieści, napisałam do właścicieli Wydawnictwa Replika maila z informacją o moich zamiarach oraz zapytaniem, czy będą zainteresowani takim tematem. Uzgodniliśmy wstępnie kilka szczegółów, po czym dziarsko zabrałam się do pracy.

Byłam mniej więcej w połowie pisania pierwszej części, gdy uświadomiłam sobie, że cały materiał, który zgromadziłam, mój plan i pomysły to zdecydowanie zbyt dużo na trzytomowy cykl. Przemyślałam cały temat na nowo, po czym wysłałam do wydawnictwa zapytanie, czy będzie problem, jeśli saga rozrośnie się do pięciu tomów. Oczywiście okazało się, że to nie stanowi najmniejszego problemu, byle były to standardowe powieści, a nie broszurki.

Źródło: archiwum autorki
Teraz kończę pisanie czwartego tomu i znowu zrodziły się we mnie obawy, czy aby na pewno saga będzie liczyła pięć tomów. W miarę jak snuję tę historię i pojawiają się kolejne postaci, widzę coraz większy potencjał jej wątków. Pomysły mnożą się same. Czy pokuszę się o szósty tom? Na razie jeszcze nie wiem, ale wiele na to wskazuje. A jeśli nawet nie będzie to kolejny tom kontynuujący fabułę, to być może powstanie jakaś powieść satelitarna, w której będą występowali bohaterowie drugoplanowi. Na razie jeszcze jest to na etapie planowania.

Pisanie tak obszernej powieści jest wielkim wyzwaniem. Cykl zaplanowany jest na lata 1949 – 2018, a to oznacza mnóstwo postaci w różnym wieku, które zmieniają się w miarę upływającego czasu. Nawet język, którym posługujemy się aktualnie znacznie różni się od języka używanego przez naszych rodziców i dziadków. Siłą rzeczy musi on ewoluować również w mojej sadze.

A jak wygląda sam proces twórczy?

Mam już plan ramowy, który wypełniam poszczególnymi wątkami. Gdy zasiadam do pracy jestem dosłownie obłożona książkami, notatkami, wydrukami artykułów internetowych. Pod ręką mam plan Nowej Huty z lat 60-tych. Wciąż sprawdzam fakty, daty, nazwiska autentycznych postaci. Zazwyczaj takie detale uzgadniam w kilku różnych źródłach, by minimalizować ryzyko pomyłek.

O czym teraz marzę?

O tym, aby wziąć w dłonie ostatni tom sagi „Spacer aleją Róż”. A potem usiąść wygodnie w fotelu ze zwiniętym w kłębek Przemysławem Kotem na kolanach. Włączyć dobrą polską muzykę, zamknąć oczy i wypoczywać, wypoczywać, wypoczywać…



Fot: archiwum autorki
Tekst:
Edyta Świętek
Strona internetowa:
Fanpage:
Grupa:
Recenzja:


1 komentarz:

  1. Gratuluję wspaniałych książek. Zapowiadają się bardzo ciekawi. Właśnie dopisałam je do moich planów czytelniczych.

    Pozdrawiam.
    Kasia
    http://misskatherinesblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń