"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

środa, 22 marca 2017

[RECENZJA PATRONACKA]: „Fatalna lista” Vivian Siobhan




Tym razem zacznę od cytatu, który dla większości z Was jest bardzo dobrze znany. Jest to jeden z moich ulubionych cytatów i bardzo dobrze oddaje klimat książki „Fatalna lista”, w której autorka zwraca uwagę na uprzedzenia i to, że pierwsze wrażenie nie zawsze jest należyte.

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu". Antoine de Saint-Exupéry – Mały Książę

Piękno to zespół wszystkich cech, które powodują, że coś się nam podoba. Stąd też każdy ma własną definicję piękna. Dla jednych istnieje piękno moralne, dla innych naturalne, a jeszcze inni spojrzą na nie subiektywnie lub obiektywnie. A co z dobrem? Czy idzie w parze z pięknem? Na ten temat zdania są podzielone, ponieważ niektórzy twierdzą, że nieodłączną częścią piękna jest też piękne wnętrze, dobroć. Inni natomiast powiedzą, że ktoś o idealnym wyglądzie musi mieć paskudny charakter i podłą naturę. Autorka w swej książce porusza między innymi problem piękna, ale nie tylko. Bohaterki zmagają się z różnymi problemami: jedna ma zaburzenia odżywiania, druga nie radzi sobie z byciem tą gorszą u boku siostry (zazdrość), inna jest postrzegana za najbrzydszą od 4 lat…


Cóż, tak naprawdę nie chodzi o to, że jesteś brzydka (...) Najbrzydsze dziewczyny to te, których brzydota jest ewidentna. A ta lista mówi tylko, że masz brzydkie wnętrze. Nie takiej obrony spodziewała się Candace, jednak w miarę, jak docierał do niej sens tych słów, czuła, że coś się zmienia w jej uczuciach. No i co wielkiego, jeśli ludzie będą myśleć, że ma brzydkie wnętrze? Jej koleżanki najwyraźniej mają odmienne zdanie na ten temat, bo przecież inaczej nie chciałyby się z nią przyjaźnić. Liczy się to, czy ktoś ma piękną powierzchowność. Bo przecież ludzie widzą tylko to, jaki ktoś jest zewnętrznie.” str. 39

W liceum w Mount Washington istnieje pewna tradycja. Każdego roku tydzień przed balem jesiennym ktoś tworzy listę, na której znajduje się osiem nazwisk opatrzonych krótkim komentarzem. Cztery nazwiska należą do dziewczyn uznanych za najładniejsze i kolejne cztery to te najbrzydsze. Niezliczone kopie listy są rozwieszone w całej szkole i od tego dnia zmienią życie każdej z dziewczyn.

Kiedy ktoś nazywa cię brzydką, można to jakoś znieść. Nieraz już różni ludzie rzucali jej tę obelgę prosto w twarz. Zresztą każda dziewczyna przeżyła coś takiego. Jasne, nie była tym zachwycona, ale ludzie zupełnie bezrefleksyjnie nazywają kogoś brzydkim, niektórzy mówią też w ten sposób o samych sobie. Słowo to stało się tak zwyczajne, że już niemal zatraciło swój sens. Niemal. Tym, co naprawdę ją zraniło, było sformułowanie Dana Babochłop.” str. 30

Wcześniej miałam okazję czytać książkę „Ból za ból”, którą Vivian Siobhan napisała wspólnie z przyjaciółką Jenny Han. Myślę, że ta książka jest równie dobra, jak poprzednie. Niewątpliwym jej atutem jest jej nieprzewidywalność. Po prostu nie sposób się domyślić, jaki będzie kolejny krok bohaterek. Prosty i lekki język sprawia, że przez książkę przechodzi się bardzo szybko. A jej przekaz, morał przekonuje czytelnika.

Autorka wykreowała ciekawe i przede wszystkim rzeczywiste postaci. Każda z bohaterek ma inny charakter, różnią się wszystkim i borykają się z innymi problemami. Połączyła je lista, na której wszystkie się znalazły, jedne okrzyknięte były pięknymi a drugie brzydkimi. Nie wszystkie dziewczyny polubiłam, ale też nie znalazłam żadnej, która by się wyróżniła od reszty i z którą połączyłaby mnie większa nić sympatii, toteż żadna nie została moją ulubioną bohaterką. Jednak przez tę różnorodność, że poznajemy punkt widzenia każdej z dziewczyn, książkę czyta się z dużym zainteresowaniem.


Wszystkie doświadczyłyście dzisiaj czegoś bardzo złego. Ktoś przyznał sobie prawo do wyłowienia was z tłumu, zaszufladkowania i sprawienia, że macie być postrzegane jako najbardziej powierzchowne wersje samych siebie. A to pociąga za sobą pewne konsekwencje, koszty emocjonalne, i to niezależnie od tego, do której grupy was zaliczono.” str.96

Dla mnie komplikacje sprawił początek powieści, bo nie było tak, że zapałałam do niej sympatią od pierwszych stron. Wszystko przez to, że krótkie rozdziały, które tak lubię, tutaj sprawiły problem. Ponieważ przy tej ilości bohaterek i informacji o nich zwyczajnie się gubiłam. Nie mogłam zapamiętać, która to, która i ciągle wracałam do początku, w miejsce, gdzie opublikowana jest lista. Kiedy tylko zaznajomiłam się bliżej z dziewczynami, było zdecydowanie lepiej.

W książce mamy możliwość zobaczyć jak wygląda typowa amerykańska szkoła i jakimi prawami rządzą się jej uczniowie. Gdzie ci piękni i z bogatych domów mogą pozwolić sobie na wiele więcej, jak ci brzydcy bądź przeciętni uczniowie. Ta książka dotyka problemu, który mówi, że nie wygląd się liczy tylko to, co ma się w środku. Często jest tak, że osoba o pięknej powierzchowności ma paskudny i wredny charakter, jest nieznośna i nieprzyjazna, brak jej empatii w stosunku do innych i ma nader narcystyczne usposobienie, z tego nie może wyniknąć nic dobrego. Jakim prawem ktoś może okrzyknąć, że ta konkretna dziewczyna jest brzydka, nawet nie zamieniając z nią słowa? Uwaga moi drodzy: wygląd to nie wszystko, liczy się to, co człowiek ma w środku. Wygląd przemija a to, co w głowie zostaje.

Książka pokazuje, jak nie powinny zachowywać się nastolatki, bo przesadna próżność jest zgubna. Młode dziewczyny powinny myśleć o szkole, dalszej edukacji, przyjaciołach, a nie jedynie co zrobić, żeby zostać królową balu, w co się ubrać, jak uczesać itd. Wiem doskonale, że dzisiejsza młodzież przykuwa dużą uwagę do swego wyglądu, ale na litość boska wszystko ma swój umiar!


Za parę lat nikt nie będzie pamiętał tego balu ani tego, kto został jego królową. Wszyscy zapomną też o liście. W pamięci pozostaną natomiast przyjaciele, znajomości, jakie zawarliście w szkole. Tak naprawdę tylko to się liczy i tylko to warto zachować.” str. 403

Książka kierowana dla młodzieży. W moim odczuciu mogą po nią sięgnąć też rodzice, których pociechy wkraczają w ten trudny okres.


Tytuł: Fatalna lista
Autor: Vivian Siobhan
Wydawnictwo: Feeria Young
Data wydania: 1 marca 2017
Liczba stron: 408
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Moja ocena: 5/6


Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.




Nowe Horyzonty objęły patronat medialny nad książką "Fatalna lista". Toteż niebawem pojawią się konkursy. Zaglądajcie! :) 

6 komentarzy:

  1. Amerykańskie szkolne bale to zawsze wielkie wydarzenie, a nastolatkowie mają różne pomysły i często sobie dokuczają. Dam szansę tej powieści, gdy trafi w me ręce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz bardziej interesuje mnie to, jakie wrażenie wywrze na mnie ta książka, bo wydaje się naprawdę ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mieszane uczucia co do tej książki. Gratuluję patronatu.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że różne opinie są. Jeszcze niedawno chciałam ją przeczytać, ale ostatnio trochę mniej, no ale zobaczę jeszcze. Może jednak kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję patronatu :) Fabuła książki przypomina mi te wszystkie amerykańskie filmy, np. "Wredne dziewczyny", jednak od czasu do czasu mam ochotę na taką historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki, których akcja osadzona jest w amerykańskiej szkole, bo w moim mniemaniu sporo różni się od polskiej i obserwowanie tego wszystkiego jest interesujące :) Nie jestem nastolatką, ani matką, ale i tak przeczytam ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń