"Kto bowiem przestaje pogłębiać swoją wiedzę i kształtować charakter, a więc pracować nad sobą, by rozwinąć jak najszerzej swoje horyzonty, przestaje żyć.” Thomas Bernhard „Wymazywanie. Rozpad”

poniedziałek, 27 marca 2017

[KONKURS] z książką „Chłopiec na szczycie góry” i „Chłopiec w pasiastej piżamie” John Boyne. Wygraj pakiet!



Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika mam dla Was konkurs, w którym do wygrania jest zestaw składający się z książek: „Chłopiec w pasiastej piżamie” i „Chłopiec na szczycie góry” autorstwa Johna Boyne. Zapraszam do zapoznania się ze szczegółami i udziału w zabawie.




Proszę o uważne zapoznanie się z REGULAMINEM:
  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: Nowe Horyzonty.
  2. Sponsorem nagrody jest: Wydawnictwo Replika.
  3. Konkurs trwa od dnia 27.03.2017 do 03.04.2017 do godziny 23:59.
  4. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  5. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zostaniecie publicznymi fanami: fanpage Wydawnictwa Replika oraz fanpage i bloga Nowe Horyzonty.
  6. Jedna osoba może się zgłosić tylko raz!
  7. Nagrodą w konkursie jest jeden zestaw książek: „Chłopiec w pasiastej piżamie” i „Chłopiec na szczycie góry” Johna Boyne. Wygrywa jedna osoba.
  8. Wyniki zostaną podane najpóźniej do 7 dni po zakończeniu konkursu.
  9. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma 3 dni na zgłoszenie się do mnie w wiadomości prywatnej w celu podania danych do wysyłki nagrody. W przypadku wygranej – osoby biorące udział w konkursie zgadzają się na publikację imienia i nazwiska oraz pracy konkursowej (o ile taka jest).
  10. Wysyłka nagrody nastąpi ze strony Wydawnictwa Replika w ciągu miesiąca od przesłania wyników.
  11. Nie odpowiadam za przesyłki zagubione na poczcie.
  12. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.
  13. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu.
  14. Nieprawidłowe zgłoszenia nie będą brane pod uwagę!
  15. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)



Będzie mi miło, jeśli:
- zostaniesz publicznym obserwatorem mojego bloga
- polubisz FP mojego bloga na Facebooku
- polubisz FP sponsora nagrody Wydawnictwa Replika
- udostępnisz ten post na swojej tablicy/blogu/instagramie etc.



ZADANIE:
Napisz krótkie opowiadanie lub wierszyk o… pewnym chłopcu. Stwórz własnego bohatera. Objętość pracy maksymalnie do 5 tysięcy znaków (może być mniej, ale nie więcej)!


Powodzenia!


21 komentarzy:

  1. Pewien chłopiec o imieniu Dorian żył w ubogiej chatce razem ze starym ojcem Mama zmarła przy jego narodzinach , a ojciec był za dwoje Uczył go kochac i uczył pracy Był poczciwym i dobrym człowiekiem .Bylo ciezko , ale nie narzekali , każdym kawałeczkiem chleba umieli sie jeszcze podzielić z potrzebującymi Pewnego razu zawitał do nich staruszek z kulawym pieskiem Poprosił o wode i czy mógłby sie u nich przenocować i jakiejś strawy dostać bo daleka ma drogę a piesek cos wbił dobie w łapkę Ojciec gościnie staruszka przyjął a chłopiec pieskowi opatrunek zrobił Dał mu wody i z kromki suchego chleba ze swej porcji ułamał pieskowi kawałek Łez piesku bedziesz zdrów i bedziesz szczęśliwy , przytulił go i zasnął przy nim zmeczony chłopiec Rano obudził sie Nie było piska zdziwił sie wielce Ojciec tez szukał staruszka ktory nocował ani jednego nie znaleźli , ale za to na stole leżały złoty talar Och duzo wtedy to było za niego Mogli wyremontować chatkę i kupić moc jedzenia i kozę co mleko im dawała i inne zwierzątka zeby nie byla sama Chłopiec bul szczęśliwy los die odmienił Dorian Dając uczucie i pomoc drugim otrzymał podwójna nagrode Za jego dobre serce Poznal dziewczynę i żyli szczesliwie a piesek przybiegł i z nimi juz mieszkał zawsze

    OdpowiedzUsuń
  2. Był sobie pewien chłopiec. Miał może z 10 lat, napewno nie więcej. Był popularny i lubiany w szkole, lecz cały czas był nieszczęśliwy. Nikt nie wiedział dlaczego, już chyba każdy w mieście próbował mu poprawić humor, lecz nikomu to się nie udało. Pewnego dnia wybrał się na spacer do lasu. Przemierzał góry i doliny, polany, spotykał wiele ciekawych zwierząt, które wcale się go nie bały. Nagle tuż przed nim wyrósł olbrzym. Powiedział, że potrzebuje pomocy, bowiem jego kraina została napadnięta przez zbirów, a oni nawet bronić się nie umieją. Obiecał wtedy chłopcu, że jeśli ten im pomoże, spełnią jego, jedno najskrytsze marzenie. Chłopiec zgodził się. Olbrzym zaprowadził go na skraj przepaści, gdzie w dole było jego miasto. To co ujrzeli przyprawiło ich o dreszcz na plecach. Cała wioska była doszczętnie zniszczona i spalona, zbójcy co mogli to ukradli, a czego wziąć nie zdołali połamali. Kiedy chłopiec wraz z olbrzymem zeszli do miasteczka, na spotkanie wyszła do nich piękna kobieta. Miała czarne włosy zaplecione w warkocz i miała błękitne oczy, które teraz były pełne łez. Okazało się, że ukradli również jej dziecko. Była dobrą matką i czuła, że jej serce pęknie z rozpaczy. Chłopiec wymyślił więc, że jako swoje życzenie zażyczy sobie złotej rybki, która spełnia 3 życzenia. Olbrzym ze zdziwieniem spełnił jego prośbę, a gdy pojawiła złota rybka wszyscy ją otoczyli. Chłopiec wypowiedział jako pierwsze życzenie, że cała tamtejsza wioska została odbudowana. Tak też się stało. Drugim życzeniem było aby zapłakana niewiasta odzyskała dziecko. W kilka sekund w jej ramionach pojawiło się płaczące niemowlę. A trzy kolejne życzenia pozostawił chłopiec w gestii olbrzyma. Ten z zaskoczeniem podziękował i stwierdził, że jeszcze nikt dla niego tak wielu rzeczy nie zrobił. Wtedy właśnie zaproponował chłopcu, by ten został jego przyjacielem. Chłopiec z zachwytem wypisanym na twarzy przystał na to. Nowi przyjaciele przyrzekli sobie solennie, że będą się odwiedzać tak często jak to będzie tylko możliwe, po czym olbrzym odesłał chłopca do jego świata. Gdy wrócił on do domu miał na ustach szeroki uśmiech i pogwizdywał wesoło. Na pytania rodziców o to co się zmieniło w jego życiu, odpowiadał zdawkowo, że to była wina pogody. A w głębi duszy miał pewność co do jednego - że właśnie prawdziwego przyjaciela mu brakowało i że wreszcie go odnalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zagubiony, w środku lasu
    Wołał mamę, ona nie miała czasu
    Smutny był, szedł przed siebie
    Pewnie wzruszy to Ciebie...
    Szedł godzinę, może dwie
    Myślał sobie: "mamo przytul mnie".
    Strachu nie czuł, widział już tak wiele
    A tego znaki miał na swoim ciele.
    Nie rozumiał, że można inaczej
    Że miłość ma wiele innych znaczeń.
    Ciągły krzyk, płacz i...
    Nie opowiem tego Ci.
    Chciał jedynie ciepłej dłoni
    Która jego serce ukoi
    Czy odnajdzie szczęście w świecie
    Tak okrutnym, przecież wiecie...

    Szedł i szedł, nie rozumiał co się dzieje
    Może wiatr mu miłość dziś przywieje?
    Tak wędrował godzin kilka
    I na drodze spotkał wilka
    Wilk serdeczny bardzo był
    Nie chciał, go zjeść ani nic...
    Został jego miłym bratem
    Stał się jego nowym światem
    Wilk ten obcy był, lecz nie zły
    Uratował chłopca, nie wierzysz mi???

    Ten kto bliski niesłychanie
    Ten kto robi Ci śniadanie
    Nie miał w sobie wcale ciepła
    Tajemnica to była wielka.
    Tak to bywa na tym świecie
    Że czasami u obcego miłość prędzej znajdziecie

    Chłopiec odnalazł miłość wielką
    Wilk skończył z jego udręką.
    Zakończenie historii będzie szczęśliwe
    Oby najczęściej także było prawdziwe!


    OdpowiedzUsuń
  4. Historia o chłopcu - misiu, co nie chciał jeść miodku.

    Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami w koniczynowym lesie w drewnianej chatce mieszkał mały chłopiec, który miał nietypowy wygląd. Już w kołysce rodzice zastanawiali się nad niecodziennym wyglądem ich dziecka, miał on bowiem okrągłe uszka, szpiczasty czarny nosek i futerko na całym ciele. Chłopiec nie był zwykłym chłopcem, był pół- człowiekiem, pół - niedźwiedziem. Mały niedźwiadek żył ze swoimi rodzicami, byli bardzo szczęśliwą rodziną i razem spędzali prawie cały czas. Jednak mieli jedno zmartwienie, musieli odżywiać chłopca miodem, którego on nie lubił. Na nic zdały się prośby rodziców, za każdym razem, kiedy dziecko dostawało miseczkę z miodem zaczynało głośno płakać i machać łapkami.
    - Jedz skarbie - prosili mama z tatą - musisz być zdrowy i silny, żeby dawać przykład innym chłopcom i misiom, a to ogromna odpowiedzialność, gdyż łączysz świat ludzi ze światem zwierząt. Jednak chłopiec- miś zamiast sięgać po miseczkę, kręcił główką i robił dużo hałasu.
    Pewnego dnia, gdy do lasu zawitała wiosna, rodzice postanowili zabrać swojego maluszka na spacer. Świeciło słońce, pachniały kwiatki na polanie, a w futerko małego stworzenia przyjemnie dmuchał ciepły wietrzyk. Chłopiec - miś biegał, skakał, wdrapywał się na drzewa, dając upust swej radości. Na jednym z drzew chłopiec zobaczył małe wgłębienie, z którego wypływała złota stróżka, sięgnął delikatnie łapką po odrobinę napoju, po czym wsadził do pyszczka. Złoty napój był tak dobry, że nie bacząc na nic pił i pił go jak szalony. Zdumieni rodzice obserwowali swoje dziecko z radością, gdyż w końcu polubił miód. Od tej pory już zawsze dawali mu ten złoty, produkowany przez najlepsze pszczoły na świecie. Wyjątkowe stworzenie rosło bardzo szybko i przybierało na wadze, dając satysfakcję wszystkim wokoło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe książki, o które warto powalczyć!
    Trzymam kciukiu za uczestników :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chlopiec tylko w Jego ciemnych oczach widać smutek i żal. Jego 8 letni żywot był pasmem nieszczęść i upokorzeń . Lecz od dziś wszystko się zmieni. Los nareszcie się do niego uśmiechnął . Ma nową rodzinę . Braciszka o którym zawsze marzył . Nawet teraz siedząc wysoko na skalę widzi wszystkich słyszy nawet jak Go wolaja uśmiechając się szczerze. To jego szansa ostatnia. Wykorzysta ja na pewno. Już nigdy nie będzie sam , nigdy nie będzie głodny i zmarznięty ....Teraz w Jego oczach widać szczęście i blask. Czas zapomnieć o przeszłości ....

    OdpowiedzUsuń
  7. Opowiem Wam historię pewnego chłopca, która zaczęła się jeszcze przed jego narodzinami.

    Artur był bardzo rezolutnym chłopcem. Często jego rodzice dziwili się skąd u kilkulatka takie dojrzałe zachowanie. Mówili, że ma starą duszę i była w tym odrobina prawdy.
    Chłopiec w swoich snach widywał mężczyznę, który się do niego uśmiechał i machał ręką na powitanie, jakby się znali. Gdy się budził miał tylko przebłyski, nie pamiętał, jak ów mężczyzna wyglądał. Pamiętał tylko oczy wyglądające identycznie jak jego.
    Artur nigdy nie pozna odpowiedzi na pytanie, kim był ten mężczyzna.
    My mamy taką możliwość.
    Postacią ze snu był Marek. Najważniejsze były dla niego pieniądze, kariera i prestiż.
    Nie liczył się z innymi osobami. Dla niego najważniejszy był on sam.
    W głębi serca był jednak przyzwoitym człowiekiem. Po prostu nikt mu nie pokazał, że najważniejsza jest miłość bliskich, możliwość dzielenia się z nimi swoim szczęściem.
    Jako wychowanek domu dziecka, nie poznał co to rodzinne ciepło i bliskość.
    W tamtym miejscu tylko silni wygrywali. On też wygrał, ale za jaką cenę.
    Żył łudząc się, że do szczęścia potrzebne mu są tylko pieniądze i uznanie innych.
    A to można stracić w jednej sekundzie, która nadeszła bardzo szybko.
    Pewnego dnia zrezygnował z jazdy samochodem i do pracy wybrał się na rowerze.
    Niestety kierowca samochodu nie zauważył Marka. Nasz bohater w ciężkim stanie trafił do szpitala.
    Nikt go tam nie odwiedzał, nie zainteresował się jego zdrowiem.
    Jednak Bóg, który interesuje się każdą swoją owieczką, postanowił dać mu drugą szansę.
    Marek miał do wyboru dwie opcje.
    Wróci do swojego życia i nic się nie zmieni albo umrze, rodząc się ponownie w rodzinie, w której pozna co to miłość, szczęście, radość i smutki, jak to w życiu.
    Marek wybrał drugą opcję i to był właściwy wybór.
    Przestał istnieć Marek, a na świecie miał się pojawić chłopiec, dla którego rodzice wybrali imię Artur.
    Możemy się domyślać, że jeśli Marek wybrałby pierwszą opcję, Bóg zdecydowałby, że nie jest wart drugiej szansy.
    Tak więc Artur żył w szczęśliwej i kochającej rodzinie, która może nie miała wielkich bogactw i uznania, ale miała siebie.


    Na FB lubię jako Joanna Szarek, tam też udostępniłam post, bloga obserwuję już dawno ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na bloga można wstawić tekst do 4 096 znaków :) Chyba za bardzo się rozpisałam :)
    Istnieje możliwość wysłania tekstu na adres mailowy?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolałabym, aby tekst pojawił się tutaj, jako komentarz. :)

      Usuń
    2. To spróbuję inne rozwiązanie :) Mam nadzieję, że je zaakceptujesz :)

      Usuń
  9. Ponieważ miało być do 5 tysięcy znaków (a w tym się zmieściła:) ) i komentarz wolisz tutaj, to też tutaj go wstawię :)
    Ale z powodu zbyt dużej ilości znaków jak na jeden komentarz postanowiłam tekst podzielić na dwa komentarze, bo bardzo zależy mi na wygraniu książek i już próbowałam skrócić tekst, ale zupełnie tracił na wartości :) Mam nadzieje, że taka forma jest dopuszczalna :) Moje zgłoszenie:

    Po powrocie ze szkoły Jasio zjadł obiad i ucałował mamę, po czym zebrał rowerek, który dostał od rodziców w dniu swoich dziesiątych urodzin, a wychodząc krzyknął:
    -Mamusiu lekcje odrobiłem na świetlicy! Jak Zuzia i Kacper będą mogli zostać dłużej, to ja też wrócę dopiero na kolacje. Dobrze? Kocham Cię!
    -Dobrze, tez Cię kocham!
    Podjechał na plac zabaw, gdzie czekały już na niego dzieciaki! Dzisiaj zaplanowali zabawę w odkrywców! Postanowili sprawdzić, co może znajdować się w opuszczonym domu, który znajdował się zaraz za placem zabaw.
    Gdy tam dojechali ujrzeli na schodkach małego czarnego kundelka z białą plamką na uchu!
    -Jaki piękny piesek –wykrzyknął Jasiu i od razu ruszył w stronę pieska, który był przestraszony, ale zarazem tak wychudzony, że nawet nie miał siły uciekać!
    -Uważaj, bo może Cię ugryźć – ostrzegła Zuzia.
    -On mnie nie skrzywdzi! Widzisz jaki jest piękny, dokładnie taki o jakim marzyłem! Zrobię wszystko, żeby moi rodzice pozwolili mi go zatrzymać! To będzie mój piesek, a na imię dam mu Urwis,bo mój dziadek opowiadał mi, że u nich w domu był pies o takim imieniu!
    -Naprawdę jest piękny-powiedziała Zuzia.
    -Dobrze to chodźmy! Muszę ubłagać rodziców, żeby pozwolili mi go zostawić!
    Zuzia prowadziła swój rowerek, a Kacper prowadził swój i Jasia, tak aby Jasio mógł nieść swojego nowego przyjaciela na rękach.
    Przed wejściem do domu Jasiu powiedział, żeby przyjaciele poczekali na niego chwilkę, bo musi przeprowadzić z rodzicami poważną rozmowę. Po wejściu do domu Jasiu trzymając Urwisa na rękach nieśmiało zawołał:
    -Mamusiu? Czy tata jest już w domu, bo chciałem z Wami porozmawiać!
    Na te słowa przestraszona mama dosłownie wybiegła z kuchni. Była przekonana, że stało się coś złego! Ale uspokoiła się,gdy na rękach syna zobaczyła małego kundelka!
    -Kochanie przestraszyłeś mnie! Myślałam, że coś Ci się stało! Co to za zwierzaczek?
    -Mamusiu, bo ja..
    I dokładnie w tym momencie otworzyły się drzwi, a do domu wszedł tata Jasia.
    - Dzień dobry, a z jakiej to okazji wyczekujecie mnie już w drzwiach? Zapomniałem, że mam dzisiaj urodziny?
    -Nie tatusiu, ale muszę z Wami porozmawiać–w tym momencie pokazał mu pieska, którego w dalszym ciągu trzymał na rękach. Mamo, tato to jest Urwis, bo tak dałem mu na imię, a znalazłem go dzisiaj jak bawiliśmy się w odkrywców! Był przy tym opuszczonym domu za placem zabaw. Wiem, że myślicie, że jestem jeszcze za mały na własnego pieska, ale bardzo Was proszę! Urwis to spełnienie moich marzeń, jest dokładnie taki o jakim marzyłem!
    -Dałeś mu na imię tak, jak miał pies w moim domu kiedy byłam jeszcze dzieckiem–powiedziała mama ze łzami w oczach.



    OdpowiedzUsuń
  10. -Synku, ale posiadanie psa to nie tylko zabawa, on ma swoje potrzeby i trzeba o niego dbać. Ktoś musi dać mu jeść, wyprowadzić na spacer, albo posprzątać po nim–powiedział tata.
    -Wiem tato, ale ja już jestem gotowy na te obowiązki–odrzekł Jasio.
    -Kochanie, tata ma rację! Posiadanie psa wiąże się z naprawdę wieloma obowiązkami-powiedziała mama.
    -Ale mamusiu ja wiem, że tata ma rację! Przecież jeżeli się zgodzicie na przygarnięcia Urwiska, to będzie to wymagało ode mnie poświęceń i będę się musiał wykazać bardzo dużą odpowiedzialnością, ale kiedyś się tego muszę nauczyć! Nie chcieliście się zgodzić na psa, bo jestem za mały i nie będę się nim opiekował. Przygarnijmy Urwisa, a udowodnię Wam, że nie jestem wcale taki mały, ale wyrosłem na odpowiedzialnego mężczyznę, a jeśli po miesiącu okaże się, że to jednak Wy mieliście rację to oddamy Urwisa komuś innemu! Znajdziemy mu lepszy dom, jeżeli okaże się, że nie jestem wystarczająco dorosły!
    Rodzice spojrzeli na siebie, a tym spojrzeniem jednoznacznie podjęli już decyzję.
    -No to pokaż nam Jasiu swojego pieska! – powiedziała mama.
    -Hura!–wykrzyknął Jaś. Jesteście najlepszymi rodzicami na świecie! Dziękuję Wam bardzo! I przedstawiam Wam naszego nowego członka rodziny. To jest Urwis!–w tym momencie podał psa rodzicom, żeby mogli się z nim przywitać.
    -No trzeba przyznać, że naprawdę jest piękny–skomentowała mama!
    -Idę tylko powiem Zuzi i Kacprowi, że się zgodziliście i zaraz wracam, to przygotujemy coś do jedzenia dla Urwisa i go wykąpiemy!
    -Dobrze, biegnij im powiedzieć, a jak wrócisz to zabierzemy Urwisa do weterynarza, żeby go obejrzał i zrobimy zakupy, bo musimy mu mieć co dać jeść. I masz Jasiu rację trzeba go też wykąpać, więc musimy kupić szampon!
    -Moi rodzice są najwspanialsi na świecie!–krzyknął Jasiu–nie uwierzycie, ale pozwolili mi zostawić Urwisa! Ale dziś nie wyjdziemy na rowery, bo musimy pojechać z nim do weterynarza! Ale jutro się zobaczymy i zabiorę ze sobą Urwisa!
    -Super–odpowiedziały dzieciaki.
    Od tej pory Urwis zawsze towarzyszył dzieciom podczas zabawy. Był zabierany wszędzie i stał się ich przyjacielem. Rodzice utwierdzili się w przekonaniu, że ich syn jest bardzo odpowiedzialny i dorósł do posiadania zwierzaka! A Jasio z każdym dniem udowadniał im, że podjęli dobrą decyzję godząc się na przygarnięcie Urwisa do rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy była mała,
    często przez okno wyglądała.
    Patrzyła na niebo, na ptaki,
    w okienko kolegi z drugiej klatki.
    Ten chłopczyk też często tam był
    i machał jej ręką ile miał sił.
    Koloru bursztynu były jego oczy,
    włosy jak obsydian ciemne, był wprost uroczy.
    Codziennie w okienku siadał
    i wierszyki układał.
    Samotny był chłopiec w swym domu,
    jak w klatce ptaszek niepotrzebny nikomu.
    Przyjaciółmi były mu pióro i papier,
    które tajemnic strzegły jak rapier.
    Pewnego dnia chłopiec zmęczony,
    usiadł na okienku życiem znużony.
    Zamknął swe oczy smutne
    i skończył swe życie okrutne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Był kiedyś mały chłopiec, któremu uśmiech nie schodził z twarzy ani na chwilę. Potrafił cieszyć się z małych rzeczy.

    Pewnego dnia coś się wydarzyło. Pewnego dnia chłopiec dorósł i został pozbawiony dziecięcego postrzegania świata. Już nie potrafił patrzeć przez różowe okulary, oraz z ufnością spoglądać w przyszłość, gdyż wewnętrzne dziecko, mieszkające w jego sercu, zostało uśpione, znużone i powoli umierało. Umierało, bo brakowało mu radości, wesołości i uciechy – było spragnione wolności i słońca.

    W wędrówce przez dorosłe życie, chłopiec zgubił dziecięcy entuzjazm i beztroskę, a codzienna rutyna odebrała mu powody do uśmiechu.

    W pewnej chwili zrozumiał, że nie może tak żyć.

    Chłopiec dostał od Niebios tylko jedno życie, dlatego też szybko uświadomił sobie, że powinien cieszyć się nim zawsze.

    Błękitne niebo, promienie słońca, podmuch wiatru, krople deszczu, wiosna, lato, jesień, zima, natura... Wszystko, co dobre wokół, ponownie zaczęło sprawiać chłopcu radość. Powtórnie pokochał to, co naturalne – pokochał każdy, nowy dzień, który zawsze przynosił mu coś cennego: uśmiech ukochanej osoby, miłe słowo od przyjaciela, satysfakcję z niesienia bezinteresownej pomocy. Jeszcze bardziej pokochał spacery w deszczu, ciszę, a nawet monotonię.

    Historia chłopca, jest historią każdego z nas – dorosłych, bo przecież...
    „Gdzieś w każdym z nas
    Jest dziecka ślad
    Małe szczęścia
    I ich smak”

    OdpowiedzUsuń
  14. Godzina 1:45
    - Nareszcie skończyłem, mam nadzieję, że tata będzie szczęśliwy, że mu się spodoba.
    Piętnastolatek uśmiechnął się delikatnie. Był zmęczony, ale dumny z siebie. Już tydzień przygotowywał dla ojca ten filmik, w końcu urodziny ma się raz w roku.
    Tomek naszykował sobie jeszcze ubranie na jutro do szkoły, spakował tornister i wziął szybki prysznic.
    Przeważnie mama pilnowała by miał to zrobione dużo wcześniej, lecz dzisiaj przyszła do domu dopiero pół godziny temu, tylko chwile porozmawiała z synem a on zapewnił ją, że wszystko jest gotowe, tylko musi skończyć filmik. Była pielęgniarką ich miejscowym szpitalu, wzięła dodatkowe pół dyżuru za koleżankę, by móc jutro razem z synem świętować urodziny męża.
    Było około dwadzieścia minut po drugiej gdy sen na dobre zawładnął ciałem chłopaka. Zasnął praktycznie od razu.

    Godzina 3:30
    - Gdzie jest matka?! Gdzie ona jest?!
    Do małego pokoju Tomka z impetem, niemal wyrywając drzwi z framugi wpadł jego ojciec. Pijany, wymachiwał wściekle rękami.
    Zaspany chłopak zamrugał dwa razy by się rozbudzić. W niebieskich oczach widać było strach i niepewność.
    - Mama powinna być w łóżku… - szepnął nieśmiało po chwili.
    - Nie ma jej!
    - Jest… Idź sprawdź…
    Mężczyzna niechętnie odszedł w stronę swojej sypialni. Tomek trzęsąc się ze strachu przykrył się kołdrą po sam czubek głowy. Wystawała spod niej tylko burza rudych gęstych loków, które odziedziczył po mamie zresztą.
    Nie trzeba było długo czekać na krzyki i awanturę.
    No tak pijany Paweł znowu domagał się jedzenia i seksu.
    Z oczu piętnastolatka ciekły łzy.
    - Kocham cię tatusiu, nie pij proszę… Zostaw mamę, ona też cię kocha, nie zasłużyła na to… kolejnej awantury moje serce może już nie wytrzymać…


    Izunia Raszka

    OdpowiedzUsuń
  15. obserwuję bloga jako;Sabina Fabczak
    Lubię na FB;Sabina FK
    Baner;https://www.facebook.com/SABINAEWAANNAF/posts/10206907201598515?pnref=story
    Jestem małym chłopcem,chcę spełnić swe marzenia,
    Więc wyruszę w drogę bez obaw i zwątpienia.
    Pragnę naprawić świat i radość przywrócić ludziom,
    Ale czy jest to realne,czy marzenia się nie znudzą?
    Słońce ukryło się za rogiem,
    Zakładam więc buty i wyruszam w drogę.
    Nie liczy się ból stóp i me stęsknione serce,
    pragnę dotrzeć do ludzi i pocieszyć w rozterce.
    Idę drogą,która nie ma końca,
    w spiekocie i ulewach które nie mają końca.
    Przemierzam tak świat cały,nie licząc godzin,miesięcy i lat
    nie jestem doskonały mam również wiele wad.
    Dorastam z miłością ,które nosi moje serce,
    wkrótce będę stary i pomarszczony,
    wrócę w moje rodzinne strony.
    A wtedy zadam sobie pytanie,
    czy było warto cierpieć,czy ktoś doceni moje staranie?
    Przecież co ma się stać i tak się stanie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Darek od zawsze był w jakiś sposób "inny" - zawsze różnił się w jakimś stopniu od swoich rówieśników. Początkowo owa indywidualność chłopca poczytywana była jako wrodzona cecha temperamentu, może łagodność płynąca i emanująca z każdego jego ruchu, słowa,gestu, a nawet mimiki była odzwierciedleniem "dobrego" charakteru... Będąc już w przedszkolu stronił od chłopięcych strzelanek, wojenek na plastikowe miecze, samochodzików, na rzecz słownych przepychanek z dziewczynkami. Wówczas był chłopcem, którego nauczyciele postrzegali jako dobrego i grzecznego - niesprawiającego kłopotów wychowawczych... Gdyby ktokolwiek już wówczas zwrócił baczniejszą uwagę na zainteresowania i potrzeby Darka, może jego życie potoczyłoby się inaczej?!
    Pewnej ciepłej i nader słonecznej wiosny, gdy Dariusz był już w gimnazjum, zaczęły się z nim dziać dziwne, niepokojące i dosyć poważne problemy. Pewnego dnia koledzy zauważyli jego bieliznę - damską, szminkę w plecaku, maślane oczy kierowane w stronę przystojniejszych chłopców. W tym dniu tak naprawdę zaczął się Dla Darka koniec życia.... Nazywany "pedziem" (nie wspominając o bardziej wylgarnych określeniach), zastraszany, bity,poniżany przez innych uczniów cierpiał katusze - fizyczne i psychiczne. Nie trwało to długo - po kilku miesiącach znoszenia szykan, dezorientacji co do własnych uczuć, postrzegania siebie, braku zrozumienia rozpadł się wewnętrznie i popełnił samobójstwo.
    Jakiś czas po pogrzebie syna zrozpaczona matka przyznała, iż popełniła błąd - nieświadomy,lecz niosący śmierć jej dziecku. Okazało się, iż Darek urodził się hybrydą - przypadek rzadki, aczkolwiek możliwy do zaistnienia. Rodzice "wybrali" płeć dziecka - niestety błędnie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspomnienia Czarodzieja z polskiej Akademii...

    8 rano, a ja dalej drzemię.
    Ah! Znowu spóźnię się na Alchemie...
    Szybko, teleport – na Akademie!
    ...znów pomyliłem podziemie.
    Biegnę korytarzem
    ze złym elementarzem,
    zapomniałem wszystkich różdżek,
    są pewnie tam, gdzie zostawiłem móżdżek...
    Dobiegam spóźniony minut kilkanaście,
    ołów w złoto zmieniać zaczynamy właśnie,
    później poszukamy razem Panaceum -
    zaczęliśmy już w liceum...
    Po Alchemii Eliksiry:
    "Sok z pijawek, szczypta mirry,
    trzy kolce jeżowca,
    kulka nawozu żuka gnojowca"...
    Jeśli wszystko to zmieszamy, czekoladą zagryziemy
    na bezsenność cierpieć więcej nie będziemy.
    Wreszcie przychodzi czas na latanie,
    dziś – na orangutanie.
    Może tym razem nic się nie stanie.
    Po lataniu czas iść na stołówkę,
    dziś na obiad mamy fasolówkę.
    Fasolka oczywiście z magicznej rośliny -
    jeśli jej nasiona posadzimy
    urośnie ogromna, aż do samych chmur,
    które zamieszkuje gigantyczny Gbur.
    Po obiedzie chwila przerwy
    by ukoić nerwy.
    Potem Opieka nad Kotami -
    naszymi pradawnymi władcami,
    no i na koniec Plastyka...
    malowanie gęsim piórem smoczego języka.
    Po zajęciach długa kolejka do teleportera,
    myślę sobie „O...
    kurczę”
    Lepiej się skurczę.
    Złapię sowią taksówkę,
    gdzieś tu widziałem wolną sówkę...
    Wreszcie jestem w swym pokoju,
    potrzebuje dziś spokoju...
    Mówię czarodziejowi z łóżka na przeciwka
    „Nigdy więcej na tygodniu magicznego piwka...”

    OdpowiedzUsuń
  18. Co to za chłopiec? Przechodnie pytali,
    lecz tylko przez chwilę się interesowali.
    Z czasem przestali dostrzegać malca,
    zostawili go całkiem samego jak palca...
    W porwanym płaszczu, wychodzone ciało,
    oczy które widać, przeszły już niemało.
    Dłonie chociaż małe, pracą naznaczone,
    brudne, odciśnięte, krwią lekko skropione.
    Na głowie czuprynka- złote pierścioneczki,
    choć brudne, to jak żywcem zdjęte z mej laleczki.
    Usta które dawno uśmiechu nie zaznały,
    niestety powodów do niego nie miały...
    Czy słyszysz cichy krzyk? Wsłuchaj się dokładnie,
    może to słowa są jego ostatnie?
    Ostatnie jednak nie, choć sił mu już brakuje,
    od rana do wieczora na rynku tym handluje.
    Sprzedaje swe figurki z drewna wystrugane,
    w każdej jednej życie jest jego przelane.
    Całe noce spędza rzezbiąc tak, jak umie,
    tylko tak zarobi i dobrze to rozumie...
    Dlaczego wciąż to robi? Przecież to jest dziecko.
    Bo gdyby nie ta pomoc to byłoby wręcz kiepsko..
    Emil, bo tak właśnie ten maluch sie nazywa,
    pracuje za rodzinę, pieniądze im zdobywa.
    Ojciec zmarł gdy Emil miał tylko 8 lat,
    później choroba matki, zawalił im się świat.
    W rodzinie dzieci czworo, pieniędzy wciąż brakuje,
    dlatego tak się stara, choć zdrowie swe rujnuje.
    Ile jeszcze zdoła? Choć ciało już nie może
    to duch jest w nim ogromny i on mu w tym pomoże.
    Więc kiedy gdzieś zobaczysz chłopca z figurkami,
    weź od niego kilka, doceń pieniążkami.
    Bo życie to nie tylko piękno wokół nas,
    to smutek, pot i łzy, ludzi z różnych klas...

    OdpowiedzUsuń